4 złudzenia ludzi pewnych siebie

4 złudzenia ludzi pewnych siebie

złudzenia ludzi pewnych siebie

„Koniec! Przerwij strzelanie! Dyskwalifikacja!” – to usłyszałem po jakiś 15 sekundach moich pierwszych zawodów ze strzelbą. „Ale jak to? Co zrobiłem nie tak? Przecież trafiam z tak trudnej pozycji! O co im chodzi? Jak to możliwe, że mi się to przydarzyło? Przecież ćwiczyłem!” To była jedna z najlepszych lekcji życia, którą dostałem w tym roku. Nie dlatego, że dotyczy dynamicznego strzelania, ale przede wszystkim dlatego, że idealnie odzwierciedla to, co gubi nas na co dzień.

Złudzenie nr 1 – To jest łatwe… a przynajmniej na takie wyglądało jak robił to mistrz

Patrzysz na mistrza i chcesz być taki jak on. Już. Teraz. Natychmiast. Bez czekania. Bez wysiłku, bez zapłacenia kosztu dojścia do tego poziomu. Gdy patrzyłem na doświadczonych zawodników, to oni po prostu robią to, co robią bez wysiłku! Biegają ze strzelbą i trafiają, co sprawia wrażenie, że to musi być łatwe! Podobnie jest w każdej dziedzinie. Jeździectwie, pływaniu i …. Wstaw cokolwiek sobie chcesz! Gdy widzisz mistrza to wydaje się to łatwe. Spróbuj to powtórzyć a zobaczysz jak złożone to jest!

Złudzenie nr 2 – Jestem przygotowany… bo trochę trenowałem!

Wybrałem się na trening. Całkiem nieźle mi to szło. Trafiałem w postawione cele. Nawet w ruchu. Luz. Dam radę, co tu może być trudnego. Trochę stresu i spokojnie dam radę.  Przyjechałem na strzelnicę ze stresem ale pewny siebie. Gdy zacząłem czytać instrukcję zawodów trochę zacząłem się zastanawiać, bo ujawniły się niuanse, o których wcześniej nie myślałem, ale spoko, dam radę.

Złudzenie nr 3 – Dam radę bez przygotowania … bo przecież ja zawsze dam radę!

Przed startem odbywa się „briefing”, gdzie możesz przejść przez tor, zidentyfikować cele, sprawdzić, z którego miejsca są dostępne, jak najlepiej się do nich złożyć. Wydaje się to proste i można do tego podejść na luzie. Można też spróbować przejść sobie tor wykonując wszystkie czynności jak ładowanie, przeładowywanie, złożenie się, strzał „na sucho”, bez broni. Ja przecież trenowałem to się nie będę wygłupiał. Nie widziałem, żeby ktoś tak robił, więc uznałem, że spokojnie dam radę i w trakcie wszystko pójdzie ok.

Złudzenie nr 4 – Wiem, że będą trudności … ale improwizacja mnie uratuje!

Zabawa polega jednak na tym, żeby utrudnić zawodnikom życie jak się da ;). I tak jeden z torów trzeba było ostrzelać „ze słabego ramienia”. Czyli normalnie strzelasz z prawej ręki, tu trzeba było strzelać z lewej! W życiu tak nie robiłem i musiałem sprawdzić to na sucho, bo ręce się nawet nie chciały układać ;). Albo musisz strzelać z takiej niby huśtawki, gdzie trzeba się przechylić najpierw w jedną, później w drugą stronę, żeby móc wyjrzeć zza zasłony. Albo ułożenie toru na kształt litery U, co w pewnym momencie wymusza naturalne złamanie zasad bezpieczeństwa, gdy się cofasz ;).

Lekcja nr 1 – Jeżeli coś robisz po raz pierwszy stres Cię zeżre!

Niespodzianka numer jeden była taka, że zamiast startować na prostszym torze dostałem ten najtrudniejszy. Start z rozładowaną bronią, przejście przez tunel i „huśtawka”. Niby nie problem, tylko, że …. po dźwięku startu zgłupiałem! Chciałem wejść do tunelu, skąd trzeba było ostrzelać dwa pierwsze cele. Tylko nie ostrzelam ich z nie załadowanej broni! A w tunelu ładować nie można! Dostałem ostrzeżenie, załadowałem (tu się przypomniało, jak to się robi 😉 ), wlazłem do środka, nie pamiętam, czy ostrzelałem jeden czy dwa cele nawet ;). Wylazłem z tunelu. Dotarłem do „huśtawki”. Sprytnie zacząłem od lewej nogi. Wychyliłem się w lewo. Zdjąłem oba cele (mało nie fiknąłem do tyłu, bo pozycja była karkołomna) i szykowałem się do zmiany ciężaru ciała, żeby wychylić się z prawej i wtedy usłyszałem, już wiesz co…

Lekcja nr 2 – Niby wszystko jest oczywiste, ale nie jest, gdy jest tego dużo!

W strzelaniu IPSC kluczem jest bezpieczeństwo. Jeżeli złamiesz zasady bezpieczeństwa to sędziowie dyskwalifikują Cię bez gadania. Nie ma taryfy ulgowej. Bo masz w ręce niebezpieczne narzędzie i możesz zrobić komuś krzywdę. Ja nie stworzyłem specjalnie zagrożenia, ale podniosłem strzelbę pionowo w górę, żeby przełożyć ją w drugą stronę. Tym samym nie celowałem w kulochwyt, który może wyłapać pociski.  Zasłona była bardzo blisko i naturalnie wymuszała taki ruch. W stresie nie pomyślałem, co byłoby optymalne i zgodne z zasadami. Sorry. Najdroższe 4 strzały, które oddałem w życiu 😉

Lekcja nr 3 – Nie masz planu … masz fuck-up

Wyszło to, że nie przeszedłem mentalnie toru na sucho! Gdybym to zrobił to bym pomyślał jaki powinien być ruch. Co zrobić jak i kiedy. Brak doświadczenia i „napalenie” mnie wyeliminowały. Na własne życzenie

Lekcja nr 4 – Spadłeś z konia … wsiadaj na niego jak najszybciej znowu

Odżałowałem ten start, poszedłem na mniej wymagające konkurencje tarczowe (tam było lepiej ;), chociaż prawie zaliczyłem dyskwalifikację za dotykanie tarczy 😉 (też nie można dotykać, już teraz wiem). A później wróciłem na strzelbę, żeby przejść tor jeszcze raz po przemyśleniach. Tym razem poza konkursem. I z przemyśleniami każdego ruchu!

Lekcja nr 5 – A koń i tak Cię zrzuci, żebyś się czegoś nauczył!

Wystartowałem i tym razem usłyszałem „protezy stóp są drogie” ;). Skończyłem cały tor, ale najprawdopodobniej skupiłem się tak na tym, żeby trzymać lufę w dół, że w którymś momencie przeciąłem linię lufy stopą! To też jest złamanie zasad bezpieczeństwa! Resztę zrobiłem ok.

Odebrałem niesamowitą lekcję tego dnia. I wziąłem ją do serca wdrażając w moje działanie.

Widziałem już miliony tekstów o planowaniu. Sam mówię, że trzeba mieć plan. A plan to nic innego jak wyobrażenie sobie jak osiągniesz to, co chcesz osiągnąć. Krok po kroku. Na sucho. Zmodyfikowanie go i powtarzanie tak długo, aż wiesz co robisz.

Gdyby w biznesie dyskwalifikować tak szybko jak na zawodach IPSC, to na pewne mielibyśmy dużo lepszych zawodników  😉

I taka myśl na koniec, odnośnie pułapki „Dam radę”

  • Chcesz być mistrzem ale nie chcesz robić małych rzeczy
  • Chcesz wygrać ale nie planujesz, nie rozumiesz tylko ” coś się wymyśli”
  • Nie wymyśli się jeżeli nie jesteś mistrzem.
  • Większość z nas to przeciętniaki

To poczucie, że dam radę jest zgubne !

Jeżeli nie rozumiesz to poznaj

Jeśli nigdy nie robiłeś to zaplanuj, wyobraź sobie, zobacz kilkanaście razy zanim zaczniesz działać!

A nawet wtedy ruszaj krok po kroku i patrz na plan.

TAKIE LEKCEWAŻENIE I BRAWURA KOSZTUJE NAS OGROM PRACY KAŻDEGO DNIA. SPONTAN I IMPROWIZACJIA MAJĄ SWOJE MIEJSCE. ALE NIKT POZA MISTRZAMI NIE POPIERA NA TYM SWOJEGO BIZNESU PROJEKTU I KARIERY

PYCHA ZABIJA!  NIE RÓB TEGO!

Powodzenia

Mariusz Kapusta
Mariusz Kapusta
Mariusz Kapusta - Ekspert zarządzania projektami z ponad 15 letnim doświadczeniem, trener i przedsiębiorca. Od prawie 7 lat jest też właścicielem firmy Leadership Center. Autor książki „Zarządzanie projektami krok po kroku” i twórca metody 12 pytań, które w bardzo prosty sposób uczą zarządzania projektami. Z pasją tworzy gry symulacyjne dla managerów. Triathlonista i maratończyk. Wielbiciel Rozwoju Osobistego, czemu daje wyraz na MariuszKapusta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powered by WishList Member - Membership Software